Raport Witolda okładkaW ubiegły piątek obchodziliśmy 78. rocznicę agresji Trzeciej Rzeszy na Polskę i wybuch II Wojny Światowej. Mimo, iż od tamtych strasznych czasów minęło tyle lat, a może właśnie z tego powodu, powinniśmy pamiętać o wydarzeniach, które miały wtedy miejsce, jak również o bohaterach, którzy spisali świadectwo tamtych dni. 


Rotmistrz Witold Pilecki to z całą pewnością postać niezwykła. Wielki patriota i żołnierz Armii Krajowej, który brał udział w walce z bolszewikami w 1920 roku, wojnie obronnej w 1939 roku oraz powstaniu warszawskim. Jednak najbardziej kojarzony jest jako „Ochotnik do Auschwitz”, gdyż z własnej woli przebywał, organizował ruch oporu i uciekł z niemieckiego obozu zagłady. Swoje wspomnienia z tego piekła na ziemi spisał w formie raportów, które były jedynymi z pierwszych świadectw na temat Holocaustu na świecie. „Raport Witolda” to szczegółowo opracowane i zredagowane wspomnienia Pileckiego, dla większej autentyczności, jak pisze we wprowadzeniu Michał Siwiec-Cielebon, podane w możliwie niezmienionej formie:

„(…) podjęliśmy decyzję o przygotowaniu edycji „Raportu Witolda” oddającej ducha i literę oryginalnego dokumentu, tak ważnego dla polskiej historii i świadomości patriotycznej i narodowej. Zachowaliśmy więc jego język, styl, pisownię i interpunkcję. W imię wierności oryginałowi postanowiliśmy nie poprawiać błędów ortograficznych i składniowych, które powstały prawdopodobnie wskutek pośpiesznej pracy Pileckiego nad dokumentem lub z powodu niezbyt starannego przepisywania go na maszynie przez jego współpracowników. (…) Zachowaliśmy także strukturę „Raportu”, w którym większość zdań stanowi odrębne akapity. Zdarzają się akapity kilkuzdaniowe, lecz są one przeważnie dosyć zwięzłe. Ta jakby urwana narracja powoduje, że dokument w swoim oryginalnym kształcie jest bardzo dynamiczny i ekspresyjny.”

„Raport Witolda” to dokument, z którym warto się zapoznać. To nie tylko świadectwo ogromnego terroru nazistowskiego totalitaryzmu, ale przede wszystkim pamięć o ludziach, którzy nawet w takim miejscu zachowali człowieczeństwo, wspierając się nawzajem, organizując ruch oporu, dzieląc się jedzeniem i przeciwstawiając się zbrodniczej opresji. Książkę honorowym patronatem objął prezydent Andrzej Duda.

[M.N.]

Okładka albumu Drewniane Kościoły Ziemi GliwickiejDziś chcielibyśmy zaprezentować Wam kolejny, niezwykle ciekawy album, dostępny w naszej bibliotece, który ukazał się w tym roku. Powinien on zainteresować nie tylko pasjonatów architektury i budynków sakralnych, ale również wszystkich tych, którzy interesują się historią naszego gliwickiego powiatu. Nosi on nazwę „Drewniane kościoły Ziemi Gliwickiej”. Warto uświadomić sobie, że jeśli chodzi o drewniane obiekty sakralne, Polskę cechuje niezwykłe bogactwo pod tym względem – w samym województwie śląskim mamy ich aż 72. Większość datowana jest na XVII i XVIII w., ale niektóre nawet na XV. Dla porównania w Niemczech oraz we Francji jest tylko jeden taki obiekt, Austria ma ich zaledwie dwa, a Szwedzi dziesięć.

Album ten to nie tylko zdjęcia drewnianych kościołów z zewnątrz i wewnątrz, ale również obszerny opis ich historii, ciekawostek architektonicznych, znajdujących się w nich malowideł i obiektów. Cała treść spisana jest również w języku angielskim. Zachęcamy do zapoznania się z tą pozycją, ale również na odwiedzenie opisywanych tam miejsc, bo jak pisze Jerzy Pleszak, redaktor i autor tekstów na albumie:

„Opowieść o drewnianych kościołach Ziemi Gliwickiej można kontynuować bardzo długo. Jednak najlepszym sposobem ich poznania jest wędrówka gliwicką pętlą Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego. Wędrówką, której najlepszym przewodnikiem będzie niniejszy album. Wszak jego podręczny format właśnie tym faktem został podyktowany.”

Autorami zdjęć są: Jerzy Pleszyniak, Małgorzata Pleszyniak, Hanna Sęk i Krzysztof Krzemiński.

[M.N]

Czytaj więcej: Szlakiem drewnianych kościołów ziemi gliwickiej

Pławniowice okładkaJestem pewny, że korzystając ze słonecznego lata, niejeden z mieszkańców powiatu Gliwickiego (a być może i okolic) odwiedził w te wakacje popularne Pławki, czyli Jezioro Pławniowice. Jednak Pławniowice to nie tylko idealne miejsce na spędzenie czasu nad wodą, to również wieś o ciekawej i barwnej historii.

Jej mieszkaniec, Leonard Seichter, kolekcjoner oraz pasjonat historii lokalnej i Górnego Śląska, przy okazji niedawnych, czerwcowych obchodów 700-lecia Pławniowic, przygotował niezwykle bogaty album, prezentujący historię tego miejsca. Niemal 300 stron kredowego papieru mieści setki zdjęć podzielonych na kilka kategorii. Są to zarówno zdjęcia mieszkańców i budynków, jak również urzędowych pieczątek, dokumentów, listów i przedmiotów. Osobnym rozdziałem jest zbiór fotografii przedstawiających budowę Kanału Gliwickiego. Są również rozdziały poświęcone wojsku i Drugiej Wojny Światowej, jak również sferze sakralnej. Każde zdjęcie opisane jest w języku polskim i niemieckim. Gorąco zachęcamy do zapoznania się z albumem, dostępnym również w naszej bibliotece.

[M.N.]

   

Powieść „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”, autorstwa Janoscha, powinna być lekturą obowiązkową każdego Ślązaka.  Jest ona doskonałym, acz krzywym zwierciadłem, w którym możemy się przejrzeć, ze wszystkimi naszymi zaletami i przywarmi, ubranymi w konwencję groteski. „Cholonek” jest nazywany pierwszą śląską powieścią, która zyskała status kultowej. Stało się tak, ponieważ nikt wcześniej w ten sposób o naszym regionie nie pisał, był to „świat opisany z okrutną czułością”. W sowizdrzalskiej narracji czytelnik poznaje nie tylko ślonsko familia tytułowego Cholonka, ale i jego bliższych i dalszych krewnych, sąsiadów, a wręcz całą społeczność familoka i jego okolicy. Powieść ta nie jest zapisem biografii Janoscha, opiera się jednak na jego obserwacjach z dzieciństwa, a spojrzenie to jest ostre jak brzytwa, bezlitośnie, ale i z humorem „czarnym jak węgiel” kreśli nam pełnokrwisty, ale i ocierający się o pure nonsens, a nawet tragikomedię obraz śląskości, szczerej, dosadnej i swojskiej.

Mocną stroną tej książki są wyraziste postaci, czarny humor oraz język, który czerpie garściami z gwary, pozostając jednak zrozumiałym dla każdego czytelnika. „Cholonek…” stał się „najważniejszą, najprawdziwsza i najzabawniejszą” śląską powieścią. Gdzieś pomiędzy perypetiami z życia codziennego śląskiej społeczności przeziera okrucieństwo czasów wojny, gdzie człowiek zostaje sprowadzony do podstawowych instynktów i odziera się go z podmiotowości. Jednak w tym wszystkim zwycięża chęć cieszenia się życiem, która dla bohaterów staje się wartością nadrzędną.

Plakat spektaklu "Cholonek" Teatru Korez  http://www.korez.art.pl/nowa/open.htm

 Wpadła nam w ręce ciekawa książka, którą powinien przeczytać każdy, kto pragnie zostać pisarzem.

„Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem” jest zbiorem błyskotliwych odpowiedzi na listy czytelników, którzy przysyłali swoje pierwsze próby pisarskie do tejże rubryki. Praktyka poczty literackiej jest tradycją w czasopismach o tej tematyce, gdzie każdy kto zapragnął sprawdzić swych sił w pisaniu, mógł zaprezentować swoje „dzieła” profesjonalistom. Tu Wisława Szymborska i Włodzimierz Maciąg, w inteligentny i celny sposób, pisali co sądzą o poczynaniach młodego pokolenia na niwie literatury.

Nieco sarkazmu, doza ironii i szczypta humoru  w ich notkach sprawią czytelnikowi dużo radości. Autorzy Poczty Literackiej dają nie tylko rady dotyczące pisarstwa, ale życia w ogóle np.: dużo czytać by poszerzać horyzonty i poznawać różne style pisania, być krytycznym wobec swoich dzieł, nie poddawać się lub ograniczyć się do pisania do szuflady. Szymborska celnie wytykała błędy, plagiaty, grafomanię, ale robiła to w tak ujmujący sposób, że mało kto mógłby poczuć się urażony. Tu noblistka jawi się jako pedagog dla amatorów literatury. Dzięki „Poczcie literackiej” Wisława Szymborska stała się znana szerszej publiczności.

 

Chcielibyśmy zaproponować Wam bardzo ciekawą pozycję: pt.: Pisarze jednej książki. Jak sam tytuł wskazuje, traktuje ona o autorach, którzy z różnych powodów, rozpoczęli i zakończyli swą pisarską karierę na jednej książce. Powody te były wszelakie: nagła śmierć, pisarstwo z przypadku, idea opus magnum, przebłysk geniuszu, bądź zejście na manowce życia. Tworzą one strukturę książki i są tematami kolejnych rozdziałów. I tak każdy z nich opisuje inną grupę pisarzy, przybliżając ich biografię, dossier, charakteryzując arcydzieła, przytaczając fragmenty powieści  oraz ich adaptacji filmowych lub teatralne. Książkę otwierają twórcy, którzy wcześnie zmarli m.in. Emily Bronte (Wichrowe wzgórza), Francis Scott Fitzgerald (Wielki Gatsby), Margareth Mitchell (Przeminęło z wiatrem). Następnie poznajemy tzw. pisarzy okazjonalnych m.in. Nicollo Machiaveliego czy Dashiella Hammetta. Trzeci rozdział traktuje o dziełach życia np. Boskiej Komedii Dantego Aligheri czy Don Kichotcie Miguela de Cervantesa. Kolejny rozdział to twórcy, którzy pisali wiele, ale zostali zapamiętani przez jedną pozycję, jak np. Michaił Bułhakow i jego Mistrz i Małgorzata czy E.M. Remarque i Na Zachodzie bez zmian. Mamy tez autorów, którzy „zeszli na manowce” jak np. Ken Kesey (Lot nad kukułczym gniazdem) czy Aldous Huxley (Nowy wspaniały świat). Ostatnia grupa to artyści, którzy nie doścignęli już samych siebie m.in.: J. D. Salinger (Buszujący w zbożu) czy Harper Lee  (Zabić drozda).

Książkę Olgi Romańskiej-Maliny można czytać jednym tchem, by przypomnieć sobie klasykę literatury światowej, ale można korzystać z niej również jak z leksykonu. „Pisarze jednej książki” to bogate w informacje i ciekawostki kompendium wiedzy o arcydziełach literatury, a także o ich autorach.  Polecamy miłośnikom dobrej literatury, a także każdemu kto chce odświeżyć sobie wiedzę z tej dziedziny, gdyż jest ona podana w przystępny i atrakcyjny wizualnie sposób.

 

Umberto Eco to nie tylko autor „Imienia Roży”, ale i doskonały semiotyk potrafiący bawić się słowem. Jest on też wnikliwym obserwatorem rzeczywistości i kultury, dlatego też proponujemy jego przenikliwe spojrzenie na instytucję biblioteki. W eseju „O bibliotece”, Eco pochyla się nad dziejami idei biblioteki rozpoczynając swe dywagacje od przytoczenia fragmentów „Biblioteki Babel” Jorge Luisa Borgesa. Poruszona tam idea Biblioteki Wszechświata stała się doskonałym punktem wyjścia do snucia refleksji nad stanem współczesnych bibliotek.

Autor zabrał nas w niezwykłą podróż między półkami pełnymi ksiąg, starych tomów, manuskryptów czy gazet. W jego dowcipnych przemyśleniach biblioteka jawi się w dwojaki sposób: jako miejsce pełne przygód, gdzie można odkryć nieznane lub współczesny moloch, pełen czytników, cerberów patrzących na ręce i nieintuicyjnych katalogów elektronicznych. Eco w eseju „O bibliotece” kreśli przed czytelnikiem sarkastyczny obraz antybiblioteki utrudniającej dostęp do książek. Czy tak jest naprawdę? Czy grozi nam apokalipsa bibliotek przyjaznych czytelnikowi?

Czy współczesne biblioteki będą wszechświatem na miarę ich użytkowników? Przeczytajcie koniecznie. Tekst napisany z erudycyjnym humorem, nie tylko dla bibliotekarzy, ale i każdego kto choć raz w bibliotece się znalazł lub zagubił.

 

Od zarania dziejów na Śląsku też straszyło. Dlatego z okazji Halloween tudzież Dziadów polecamy waszej uwadze „Śląskie opowieści z dreszczykiem”. Jest to zbiór opowiadań, gawęd, nowelek, które z dziada pradziada były przekazywane podczas wieczornych spotkań z gawiedzią, tak aby w ciekawy sposób pokazać im w czym i gdzie czyha zło. W publikacji tej rzeczywistość miesza się ze zmyśleniem, co dodaje historiom pikanterii. Czy strzygi istniały naprawdę? Białe damy, utopce, diobły i mary wszelakie, dybały na Ślązaków, którzy grzeszyli od zawsze, stąd też tyle o nich anegdot, opowiastek, traktatów. Opowieści te są tym ciekawsze, gdyż rozgrywają się na terenach nam znanych, jednocześnie osnute legendami, które zapewne zasłyszeliśmy w przeszłości. „Śląskie opowieści z dreszczykiem” są idealną pozycją na mroczne, jesienne wieczory, ni to horror, ni to legenda, rodem z powieści Edgara Allana Poe.

W październiku będzie premiera kolejnej części Harry’ego Pottera, a w naszej bibliotece możecie wypożyczyć książkę o jego fenomenie. „Harry Potter – fenomen społeczny, zjawisko literackie, ikona popkultury” to idealna pozycja dla fanów tego czarodzieja, która jest doskonałą okazją żeby powrócić, choć na chwilę do świata magii. Jednak nie jest to powrót oparty na czystej przyjemności czytania, to także przyjemność intelektualna, ponieważ autorzy tej publikacji postanowili podejść do Pottera w sposób naukowy i bardzo fachowy.

W książce tej znajdziemy pełne spektrum badań nad fenomenem Harry’ego Pottera: od prasoznawczych studiów recepcji sagi J.K Rowling, przez szukanie powiązań świata przedstawionego serii z kulturą wiktoriańską, rzut oka na demografię i ekonomię stworzoną w tej powieści, po studia nad konkretnymi postaciami jak np. dywagacje o Severusie Snape’ie jako bohaterze romantycznym, feministyczną krytykę kreowania postaci kobiecych po internetowe życie fanzinów będących kontynuacją losów czarodzieja.

Polecamy serdecznie pozycję: fachową, rzetelną i konkretną, opatrzoną bogatą bibliografią.  

Serdecznie polecamy Waszej uwadze bardzo ciekawą i naszym zadaniem istotną pozycję dotyczącą śląskiej mowy. Ślabikorz niy dla bajtli abo lekcyje slonskiej godki autorstwa Mirosława Sieniawy jest publikacją wyjątkową, gdyż do tej pory na rynku księgarskim można było spotkać jedynie ślabikorze(elementarze) dedykowane najmłodszym. Można by rzec, że Powiatowa Biblioteka Publiczna w Gliwicach, pośrednio przyczyniła się do powstania tej książki, ponieważ jej autor wystąpił z prelekcją o śląskiej mowie na II Powiatowej Konferencji Regionalnej dla bibliotekarzy, nauczycieli i regionalistów, co stało się przyczynkiem i początkiem polecanej przez nas publikacji.

Ta niezwykła książka składa się z czterech prelekcji wygłoszonych w Muzeum Śląskim w Katowicach w ramach cyklu „O Śląsku po ślonsku. Lekcyje ślonskiej godki”, a wstępem do niej jest wspomniany już tekst wystąpienia Mirosława Sieniawy „Między gwarą, a językiem, czyli chaja skuli godki”, które próbuje rozstrzygnąć spór czym ta ślonska godka jest. Publikacja składa się z czterech lekcji dla dorosłych, które mają charakter popularny, uzupełnione o 10 map ilustrujących różnorodność śląskiej mowy oraz przekłady wierszy na śląski.

Polecamy każdymu gorolowi, co by się ślonskiej godki naumioł.

Uwadze czytelników pragniemy przedstawić pokonkursową publikację, w której wydrukowano wyniki poszukiwań nowego Horsta Bienka. Ten konkurs literacki miał stać się próbą „popchnięcia” młodych ludzi do poszukiwań i rozmyślań nad swoja tożsamością kulturową oraz pobudzić ich do refleksji nad ich małą ojczyzną, czyli Śląskiem. Pomysłodawcy wyszli z tej próby obronną ręką, gdyż zawarte w tej książce wiersze, noweli, opowiadania, a nawet listy są dowodem na to, że mała ojczyzna jest dla młodych Gliwiczan wiecznie żywa i bardzo istotna. Na uwagę zasługują tu takie teksty jak: „Być jak Horst Bienek” Mateusza Boducha, „Gdzie diabeł nie może tam Martę poślę” Michała Graumana, „Spacer po Gliwicach” Dominiki Kruszwskiej i wiele innych. Śmiało można rzec, że są godni następcy Horsta Bienka, który tak piękniej opisywał Gliwice i nie tylko.

W zbiorach PBP polecamy powieści Horsta Bienka:

„Brzozy i wielkie piece”

„Czas bez dzwonów”

„Pierwsza Polka”

„Podróż w krainę dzieciństwa”

„Stopniowe zamieranie krzyku”

„Wrześniowe światło”

„Ziemia i ogień”

Polecamy również publikację dotyczące jego twórczości pt: „ Pomiędzy Gliwicami, a Gleiwitz. Przestrzenie kulturowe w pisarstwie Horsta Bienka” Ilona Copik

Na nasze biblioteczne półki trafiła pozycja nietuzinkowa: „Ludzie, pasje, wartości: rozmowy o dokonywaniu wyborów”. Jest to zbiór rozmów z ludźmi parającymi się różnymi dziedzinami: od sportu przez naukę po kulturę. Książka ta powstała z inicjatywy Beaty Narewskiej, w odpowiedzi na fakt, że jej syn nie ma autorytetów. Autorka postanowiła, więc przeprowadzić serię wywiadów z wieloma ciekawymi postaciami i opublikować je. W ich gronie znalazło się szerokie spektrum ciekawych osobistości od Jerzego Bralczyka, s. Małgorzatę Chmielewską, przez Romana Polko, Zygmunta Staszczyka po Jana Górę.

„Ludzie, pasje, wartości- rozmowy o dokonywaniu wyborów” są napisane ze swadą, bo i rozmówcy potrafili pięknie opowiedzieć o swoich życiowych wyborach. Polecamy serdecznie również dlatego, że wśród rozmówców znalazły się osoby ze Śląska: prof. Jan Miodek, Kajetan Kajetanowicz czy Tomasz Rożek.

 

Książka Vicki Myron podbija serca czytelników nie tylko z powodu urokliwej okładki, z której spogląda rudowłosa piękność o orzechowych oczach. Jest to Dewey, kocia znajda, która wpadła do biblioteki przez wrzutnię na książki. Tak zaczęła się niewiarygodna, acz prawdziwa historia najsłynniejszego kota bibliotecznego na świecie. Dewey. Wielki kot w małym mieście nie jest jedynie opowieścią o jakimś tam kocie, to opowieść o super kocie, który żadnej pracy się nie bał, czy to z kamerą, czy z dziećmi, czym sprawił, że miasteczko Spencer w Iowa i jego biblioteka ożyło. Powieść ta jest również historią życia Vicki Myron, dyrektorki biblioteki, matki, żony i miłośniczki Deweya. Jej losy były również trudne, jak tego kociaka, ale z dużym humorem i ciepłem opowiedziała zarówno swoje życie, jak i życie swojego miasta i kota, który odmienił je na zawsze. W tym roku mija 20 lat od śmierci Deweya, lecz wspomnienie o nim jest wciąż żywe, dzięki tej powieści, która wzrusza, bawi i uczy, jak żyć w zgodzie ze sobą i pielęgnować tradycję.

 Książka ta to nie tylko perypetie rudego kota, ale historie o Spencer, miłości, stracie, podnoszeniu się z upadku. Pozycja obowiązkowa dla każdego bibliotekarza, nie tylko dla miłośników kotów, ale dla każdego kto chce przeżyć coś ważnego i poczuć trochę otuchy w sercu. UWAGA! Zawiera „instrukcję obsługi” bibliotecznych kotów.

 

Najnowsza pozycja autorstwa Henryka Szczepańskiego jest zbiorem esejów, szkiców oraz reportaży opowiadających o ludziach otoczonych legendą oraz wydarzeniach owianych tajemnicą lub plotką rodem z Katowic. „Gwiazdy i legendy dawnych Katowic” rysuje w wyobraźni czytelnika portret trzech nacji zamieszkujących te tereny: polskiej, żydowskiej i niemieckiej. Przeglądając się w opowieściach anegdotycznych, plotkach, sensacjach, sekretach uwiarygodnionych archiwalnymi dokumentami każdy dostrzeże co innego. Malownicze opisy zapomnianych zakątków Katowic, zawikłane w losy znanych i mniej znanych osób związanych z tym miastem.

Polecamy każdemu kto lubi ciekawostki i tajemnicze historie.

 

Marek Szołtysek, naczelny popularyzator Śląska, z potrzeby serca postanowił zająć się również Biblią. Nie jest to jednak jej tłumaczenie, a wybór niektórych wydarzeń przełożonych na śląską gwarę i zestawionych z podobnymi wydarzeniami z dziejów Śląska. Autor napisał swego rodzaju gawędy, przypowieści oparte o historie biblijną sprawiając, że historia Górnego Śląska stała się bardziej przystępna dla czytelnika. W publikacji tej nie brakuje „wtrętów” dotyczących śląskiej religijności. Szołtysek na warsztat wziął również Ewangelie i napisał kilka esejów o śląskim słowniku biblijnym, o wyobraźni dawnych Ślązaków, czy komentarze do Ewangelii dzieciństwa. Zarówno „Biblia Ślonzoka”, jak i „Ewangelie śląskie” są bogato ilustrowane akwarelami Grzegorza Chudego. Nie brak również przypisów „co by i gorol zrozumioł”.

Kolejną ciekawą pozycją z zakresu religii naszego regionu są „Ruchy heretyckie na Śląsku w XIII i XIV wieku”. Na jej kartach można znaleźć historię biczowników, waldensów, begardów czy beginek. Jest to pozycja historiograficzna opowiadająca dzieje ruchu heretyckiego na Śląsku, oparta na bogatym materiale archiwalnym. Dzięki popularnonaukowemu stylowi książka jest przystępna zarówno dla laików, jak i badaczy historii, ponieważ jest bogata w przypisy. Polecamy czytelnikom głodnym wiedzy tajemnej o tych mało znanych ruchach, które istniały obok chrześcijaństwa od wieków.

 

 

„Mimry z mamrami” to pozycja nietuzinkowa, ale i nie dla każdego, gdyż nie każdego może chwycić za serce. Jest to opowieść wzorowana na „Gargantui i Pantagruelu”, gdzie historie z życia codziennego okraszone groteską i specyficznym, śląskim humorem przeplatają się z poważnymi traktatami o historii, życiu, Śląsku widziane oczami Ślązaka Hanka. Hanek widzi świat w sposób prosty, czarno-biały, ale oparty na własnej filozofii życiowej. Jego obserwacje świata są bardzo wnikliwe i stworzone na prywatnej mitologii: soronie, barbary, hadzieje to postaci z osobistego słownika Hanka.

Trochę Myśliwski, trochę Pilch, a wszystko to zobrazowane pięknymi ilustracjami Grzegorza Chudego. „Mimry z mamrami” autorstwa Aleksandra Lubiny polecamy zarówno miłośnikom Śląska, jak i wszystkim zainteresowanym tym jak Ślonzoki widzom świat.

 

Z okazji 10-lecia współpracy Powiatu Gliwickiego i Puckiego, oba samorządy wpadły na pomysł wspólnego wydania oryginalnej książki kucharskiej. Oryginalnej, gdyż w nieklasycznej formie. Jest to segregatora z wkładkami, które są odporne na zabrudzenia, idealne do korzystania w trakcie gotowania. Oba regiony postanowiły wybrać ze swojej kuchni to co najlepsze, i to co najbardziej charakterystyczne. W książce tej są przepisy, które wpisały się w tradycje kuchni śląskiej i kaszubskiej, łącząc w sobie doświadczenie babć z kreatywnością wnuczek. Znajdą się tu potrawy typowe, w nowoczesnej odsłonie, jak i innowacyjne wersje potraw z wykorzystaniem tradycyjnych składników.

Śląska część tej publikacji składa się z 20 przepisów typowych dla Powiatu Gliwickiego. Dla dodania im lokalnego kolorytu, niektóre z nich zapisano w śląskiej gwarze, by w ten sposób podtrzymać jej żywotność, a także dać czytelnikowi możliwość zobaczenia, jak gotowały nasze babcie. Wśród receptur znajdziemy zarówno nudelzupę, jak i wodzionkę, rolody z modro kapusta i kluskami, czy szpajza i makrony. Brzmi znajomo, a może egzotycznie?

Kulinarne propozycje poprzedzono krótką historią śląskiej kuchni, jej uwarunkowaniami społeczno-socjologicznych: kto i co jadł, kiedy i dlaczego? Jak wyglądał jadłospis typowego Ślązaka? Jakie rytuały wiązały się z przygotowywaniem i spożywaniem posiłków na Górnym Śląsku? Tego wszystkiego można dowiedzieć się z „Od śledzia do wodzionki”.

Natomiast nasi partnerzy z Kaszub przedstawiają swoją kuchnię poprze produkty, jakie daje im umiejscowienie geograficzne i dobrodziejstwa natury. Typowe dla ich regionu to: ryby, grzyby, gęsina itp. Kaszubskie propozycje stanowią swego rodzaju wynik powstania narodowej kuchni molekularnej, nowoczesnej, eklektycznej, opartej na lokalnych składnikach i tradycjach kulinarnych. Wśród 20 propozycji dań kaszubskich znajdziemy bogaty wybór zup np. zupa na gęsinie, dziadówka, grochówka na śledziu oraz liczne dania rybne takie jak: łososiowe babeczki, ikra smażona, potrawka pomidorowa z dorszem i wiele innych. Nie zabrakło i tu kaszubskiego dialektu, który dodaje klimatyczności poszczególnym recepturom.

Gorąco polecamy publikację zarówno gospodyniom domowym i nowoczesnym singielkom oraz wszelkim innym miłośnikom gotowania.

W PBP do wypożyczenia są również takie pozycje kulinarne jak:

Śląska spiżarnia

Kuchnia Śląska

Krupiniok i moczka, czyli gawędy o kuchni śląskiej

Śląska kucharka doskonała

Kuchnia raciborska

 

 

Prozaik, krytyk literacki, eseista, publicysta, znawca spraw śląskich, niemieckich, czeskich i łużyckich” – tak o Wilhelmie Szewczyku pisał Marian Kisiel, nie dziwi więc fakt, ze powstała publikacja, które zbiera wszystkie jego talenty w jeden zbiór. „Kochaj Śląską ziemię” ukazuje pełne spektrum artystycznych zdolności tego pisarza, a klarowny podział jego twórczości na poezję, prozę i publicystykę uwydatnia jej eklektyzm i wszechstronność. Każda z części została poprzedzona merytorycznymi komentarzami, z których można dowiedzieć się wiele o działalności i pisarstwie Wilhelma Szewczyka, aczkolwiek najwięcej o nim mówią jego teksty. Balansują one pomiędzy osobistymi odczuciami autora wobec otaczającej go rzeczywistości, a szeroko pojętą ideą regionalną, w której wyrażał swą miłość do Śląska.

W poezji był świadomym formy eksperymentatorem, który lubił czerpać z wielu stylów. Różnorodną tematykę jego wierszy spajał Śląsk, jako „ojczyzna najmniejsza”, którą tak sobie ukochał. Natomiast proza charakteryzowała się różnorodnością gatunkową, a dotykała zagadnień psychologiczno-obyczajowych lub życiorysów słynnych postaci z regionu. Wilhelm Szewczyk prezentował niezwykły styl: ironię języka oraz dystans, które pozwalał mu dostrzegać więcej niż inni. Zmysł wnikliwego obserwatora górnośląskiej rzeczywistości prezentował również w publicystyce oraz w swej działalności animatorskiej. Był regionalnym bibliofilem i erudytą, który chętnie dzielił się ze światem swym punktem widzenia.

 

 

 

 

 

Najnowsza powieść Jerzego Buczyńskiego mimo, że nie mówi o rzeczach prostych to opisuje je w sposób, który sprawia, że nieco łatwiej je przeżyć. Ten niesamowity efekt uzyskuje dzięki temu, że pisze o historii ziemi, którą kocha i jednocześnie potrafi humorem rozładować najtrudniejsze tematy. „Pokolenia w czerni” są zapisem skomplikowanych dziejów Górnego Śląska z czasów końca II Wojny Światowej, nie brakowało wtedy trudnych doświadczeń: służba w Wehrmachcie, wywózki Ślązaków do ZSRR, bieda, głód, rozłąka z bliskimi, wszystko to wpływało na codzienność i relacje ludzi mieszkających na Śląsku.

Mimo trudnych warunków życie na Śląsku toczyło się dalej swoim rytmem, wyznaczały go obrzędy, święta, narodziny, a niekiedy i śmierć. Autor zdołał uchwycić ten rytm i oddać go w melodyce dialogów zapisanych w śląskiej gwarze, humorze sytuacyjnym, trafnych opisach ludzkich zachowań czy górniczych krajobrazach, które w narracji Buczyńskiego stają się piękne niczym malarskie obrazy.

„Pokolenia w czerni” to powieść dla wszystkich, którzy choć trochę kochają Śląsk i Ślązaków.

 

 

 

 

 

Tym razem chcemy zaproponować nieco inną książkę, wprost idealną na lato: „Droga na wschód”  autorstwa Piotra Kulczyny. Autor zabiera nas w podróż po odległych krainach: Mongolii, Syberii i Kaukazie. Jego zapiski z tej wyprawy to nie tylko opisy miejsc, które zwiedził i zobaczył, ale również ich historia, napotkani tam ludzie i niespodziewane przygody, jakie spotkały go na trasie tego niezwykłego offroadowego rajdu. Piotr Kulczyna nie podróżował sam, lecz w asyście swojego syna Pawła, jest więc to również zapis ich wzajemnej relacji.

„Droga na wschód” to wyjątkowa publikacja bowiem jej autor pochodzi z naszego regionu (Sośnicowice). Jest leśnikiem oraz założycielem klubu podróżniczego Kulczyna Team i od wielu lat błąka się po świecie w poszukiwaniu piękna przyrody. Podczas wyprawy przez Syberię, Mongolię i Kaukaz spotkało go wiele ciepła i gościnności ze strony napotkanych tubylców, ale i turystów. Nie brakowało również spotkania z czołgiem, zgubienia portfela, zobaczenia krów czekających na autobus czy zderzenie z wietnamskimi studentami po środku Tajgi.

Książka napisana z humorem, okraszona ciekawymi opisami historycznyno-turystycznymi oraz  pięknymi fotografiami. Zarówno dla miłośników podróży, jak i podróżników amatorów, którzy przygotowują się do swojej wyprawy życia.

 

 

 

 

 

Grzegorz Bębnik – historyk, politolog i socjolog, autor znany m.in. z „Września 1939 r. w Katowicach”, „W stronę wojny. Gliwice 1939”, tym razem sięgnął po temat, który do tej pory nie doczekał się tak obszernego opracowania, mianowicie paramilitarnej formacji tzw. Freikorps Ebbinghausa. Autor stworzył monografię, w której opisał jej genezę, strukturę i działalność, ale osadził ją również w kontekście socjologicznym.Sokoły Kapitana Ebbinghausa są pozycją obowiązkową dla każdego kto chce zgłębić wiedzę na temat września ’39 lub historii Górnego Śląska w czasie II Wojny  Światowej. Publikacja ta nie tylko porządkuje dotychczasowe informacje na temat symbolu górnośląskiej dywersji, ale dzięki krytycznej analizie źródeł stawia nowe hipotezy dotyczące tej formacji, a także obala wiele mitów.

Autor prezentuje nowatorskie podejście do tego zjawiska, a przemyślana struktura książki oraz jej spójność merytoryczna czyni z niej wiarygodne kompendium wiedzy i bogate źródło bibliograficzne dla historyków i badaczy Górnego Śląska. Klarowny styl oraz erudycja bijąca z tekstu sprawia, że „Sokoły Kapitana Ebbinghausa” są intelektualną rozrywką również dla pasjonatów historii.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"Śląska anafora Poszukiwania straconego czasu" Prousta - tak o swojej powieści powiedział Andrzej Kapłanek śląski pisarz, który nie wyrzekł się swojej małej ojczyzny, a wręcz postanowił utrwalić ją na kartach Śląskich mecyjUczynił to umiejętnie, gdyż zdołał uchwycić, jak by się mogło wydawać nieuchwytne, kwintesencję "ślaskości" zaklętej we wspomnieniach, obrazach, języku, sposobie bycia. Poprzez dzieje rodu Zapierałów  opowiedział zawiłe losy śląskiej rodziny i jej tradycji, ale także nakreśli czytelnikowi sześćdziesiąt lat śląskiej historii, która nie oszczędzała Ślązaku, a mimo to sprawiła, że zjednoczyli się ze swoim regionem mocniej niż ktokolwiek inny. W Śląskich mecyjach przedstawiono świat, którego już nie ma, a dowodem na jego istnienie pozotali ludzie, ich zachowania, gesty, słowa, zwyczaje. Autor poprzez plastyczność opisów, śpiewność śląskiej gwary oraz regionalnych tradycji stworzył dzieło autentyczne i bogate w wydarzenia rozgrywające się na tle przemian  historyczno-kulturowych. 

Polecamy Śląskie mecyje uwadze czytelników, którzy chcieliby zobaczyć Śląsk widziany oczami swoich przodków, a także tym, którzy chcieliby zapoznać się z tym regionem i jego mieszkańcami.

 

 

Obrazek przedstawia okładkę książki Historia oraz dziedzictwo kulturowe Kotulina i okolic

 

Publikacją godną uwagi, dotycząca naszego regionu jest "Historia oraz dziedzictwo kulturowe Kotulina i okolic" autorstwa Beaty i Marcina Grochla. Do tej pory Kotulin nie doczekał się monografii historycznej mimo tego, że jest najstarszą osadą Górnego Śląska, na szczęście znaleźli się pasjonaci i znawcy regionalnej historii, którzy stworzyli dzieło stanowiące wyczerpujące kompendium wiedzy o malowniczej wsi Kotulin. Czytelnicy znajdą w nim zarówno szeroki kontekst historyczno-geograficzny, etymologię nazwy, historię naturalną, jak i wojenną, tradycję, obrzędy, wierzenia czy dzieje lokalnych instytucji. Wszystko to opatrzone zostało bogatym materiałem źródłowym i ikonograficznym, dzięki czemu stanowi doskonały punkt wyjścia dla badaczy naukowych. Jednak nie jest to pozycja jedynie dla specjalistów czy historyków. Różnorodność form przekazu (wspomnienia, wywiady, podania) zawartych w "Historii oraz dziedzictwie kulturowym Kotulina i okolic" sprawia, że jest to lektura dla każdego. Przystępność języka, przemyślana kompozycja oraz bogactwo oprawy graficznej(fotografie, pocztówki, ilustracje, rysunki) sprawiają, że książkę czyta się  z dużą przyjemnością i zainteresowaniem. 

Polecamy serdecznie zarówno czytelnikom szukającym fachowej bibliografii dotyczącej Kotulina, jak i wszystkim tym, którzy pragną zacząć swoją przygodę z odkrywaniem  "małej ojczyzny

 

 

Herb powiatu gliwickiego
Powiat Gliwicki

Kliknij aby otworzyć Biuletyn Informacji PublicznejBiuletyn informacji publicznej

 

Polecane książki


Skarbnica regionu

 


Śląska
Biblioteka Cyfrowa


Cyfrowa Biblioteka
POLONA


Narodowe
Archiwum
Cyfrowe